TEORIA PRZEPŁYWU ENERGII (ANG. ENERGY FLUX)

Mamy początek roku, a zatem dookoła jesteśmy zasypywani informacji na temat tego co powinniśmy jeść, jakich produktów unikać, czy też jakie magiczne ćwiczenia wykonywać by osiągnąć upragnioną sylwetkę itd. Problemem jest jednak nie sama redukcja masy ciała, a długoterminowe utrzymanie wypracowanych efektów.

Choć nagłówek może sugerować, że będę pisał o homeopatii, w rzeczywistości we wpisie chciałbym przedstawić nie najmłodsze badanie, bo praca została opublikowana w roku 1956 w American Journal of Clinical Nutrition przez profesora Jean Mayera.

Mayer wraz ze swoim zespołem przeanalizował zachowania żywieniowe wybranych pracowników firmy Ludlow Jute Co. Ltd Wybrani pracownicy (wszyscy byli podobnego wzrostu) zostali przydzieleni do wykonywania szesnaście różnych czynności zawodowych, różniących się od siebie stopniem zaangażowania fizycznego. Jednocześnie monitorowano pobór energii wraz z pożywieniem. Poniższy wykres przedstawia zebrane dane:

jute_diet

 

Co możemy dokładnie zaobserwować na powyższym wykresie? Powyżej pewnego poziomu aktywności fizycznej spożycie kalorii rośnie liniowo, a masa ciała ulega stabilizacji. Wśród pracowników znajdujących się w tej grupie osób mechanizm odpowiedzialny za zachowanie  równowagi energetycznej organizmu funkcjonuje prawidłowo. Oznacza to, że jeżeli ktoś spala więcej kalorii, dostosowuje ich podaż w celu zrównoważenia bilansu energetycznego.

Co dzieje się jednak, gdy poziom aktywności spada poniżej wspomnianego wyżej punktu? Mechanizm regulujący apetyt zaczyna działać nieprawidłowo, spożycie kalorii wzrasta, dlatego też pracownicy ci zwiększyli swoją masę ciała. Naukowcy nazwali to zjawisko „strefą siedzącego trybu życia”, sugerując jednocześnie, że w strefie tej mechanizm kontroli podaży energii ulega rozregulowaniu, ponieważ „w toku setek lat ewolucji mężczyźni, poza nielicznymi wyjątkami, nie mieli zbyt wielu okazji do prowadzenia siedzącego trybu życia”.

Powyższe grafika pozwala pogodzić niektóre sprzeczne wnioski płynące z badań dotyczących ćwiczeń oraz interwencji żywieniowych. Osoby, które charakteryzują się wysokim poziomem aktywności fizycznej mają tendencję do zauważania bezpośredniego związku pomiędzy tym jak dużo ćwiczą oraz jak dużo jedzą, a tym ile wynosi ich masa ciała (co pozostaje w zgodzie z pracami, które wielokrotnie wykazały, że im więcej ćwiczymy, tym bardziej nasz apetyt jest w stanie oszacować ile energii powinniśmy pobrać wraz z pożywieniem). Osoby te moglibyśmy uplasować po prawej stronie powyższego wykresu. Z drugiej strony natomiast znalazłyby się osoby, których poziom aktywności fizycznej jest niewielki i nie dostrzegają one związku między swoją masą ciała, ćwiczeniami oraz dietą.

Spójrzmy jeszcze raz na wykres i posłużmy się przykładem pracowników biurowych (ang. clerks), którzy zostali podzieleni na cztery grupy. Pracownicy z grupy I mieszkali na terenie fabryki; osoby z grupy II miały do pokonania co najmniej 3 mile do pracy i z powrotem (zazwyczaj piechotą, ale czasami trasa ta była pokonywana na rowerze); pracownicy w grupie III dojeżdżały do pracy co najmniej 6 mil, natomiast ci z grupy IV dodatkowo grali w piłkę nożną. Dopiero tak znacząca ilość aktywności fizycznej spowodowała, że pracownicy uplasowali się po prawej stronie wykresu.

Wracając do punktu wyjścia, czyli teorii przepływu energii, powinniśmy zachęcać naszych podopiecznych, mających problem z nadmierną masą ciała, do zwiększenia na stałe ilości wydatkowanej energii oraz jednocześnie zwiększonej jej konsumpcji. Taki model współpracy może zagwarantować naszemu pacjentowi długoterminową stabilizację masy ciała poprzez uregulowanie mechanizmu apetytu.

Na podstawie (a właściwie bardziej tłumaczenie) artykułu Alexa Hutchinsona (autor publikujący dla Runner’s World): http://www.runnersworld.com/sweat-science/the-jute-diet

Link źródłowy do badania: http://ajcn.nutrition.org/content/4/2/169.full.pdf+html

Warto przeczytać: http://www.runnersworld.com/weight-loss/a-weight-loss-manifesto

udostępnij na:

Zostaw odpowiedź

udostępnij na: